Jak nadawać na wspólnej fali

Jak nadawać na wspólnej fali?

–  Kochanie, co planujesz robić w sobotę? – pyta żona męża.

– No… nie wiem jeszcze, myślałem, że może posprzątam garaż – mężczyzna pociera dłonią czoło. – A co? Czemu pytasz? – reflektuje się, jednak za późno, bo zona ocierając łzy zdążyła już pójść do swojego pokoju i się w nim zamknąć.

W ekstremalnych sytuacjach (i związkach! 😉  uciekła z płaczem, zamknęła się w pokoju i nie odzywała przez kilka godzin.

W tym czasie mąż zachodził w głowę co powiedział nie tak i skąd ta nagła nerwowa reakcja żony.

A czy Państwo już wiedzą?

W tym miejscu poproszę, by przerwali Państwo na chwilę czytanie niniejszego artykułu i zastanowili się przez chwilę co takiego sprawiło, że żona obraziła się na męża, który przecież NIC ZŁEGO NIE ZROBIŁ!

Kiedy już będziecie mieli Państwo własną tezę, zapraszam do dalszej lektury artykułu! Jestem bardzo ciekawa, czy Państwa propozycje odpowiedzi pokryją się z tą, którą niniejszym postanowiłam Państwu przedstawić i omówić.

A zatem, dlaczego doszło do niespodziewanego konfliktu małżeńskiego?

Otóż męski bohater niniejszej historii popełnił jeden z największych „grzechów” z punktu widzenia sporej liczby kobiet: grzech zapomnienia….

Co prawda, na liście siedmiu grzechów głównych grzech zapomnienia nie figuruje, ale co z tego! Dla niemałej grupy kobiet jest to prawdziwy i ciężki grzech, za który należy się pokuta, np. w postaci znoszenia chmurnego nastroju żony.

Grzech zapomnienia może być zarówno lekki („Znów zapomniał wyrzucić śmieci”), średni („Zapomniał, że obiecał mi, że dziś wymieni uszczelkę”, „Zapomniał, że jutro idziemy na obiad  do moich rodziców)  po ciężki, opisany właśnie w powyższym przykładzie: „Zapomniał, że w sobotę jest rocznica naszego ślubu!”

Czworo uszu każdego z nas

Ta sytuacja doskonale obrazuje model komunikacyjny stworzony przez niemieckiego psychologa Friedemanna Schulza von Thuna, zwany kwadratem komunikacyjnym albo modelem czworga uszu. Z grubsza model ten polega na tym, że każdą wypowiedź możemy sformułować (czyli wyartykułować) i usłyszeć na czterech różnych poziomach:

1.       Rzeczowym

2.       Apelowym

3.       Ujawniania siebie (terapeutycznym)

4.       Relacyjnym (drażliwym)

Omówmy sobie ten model na przykładzie głodnego męża wracającego po ciężkim dniu pracy, może nawet po nadgodzinach, do domu. Wsiadając do samochodu dzwoni do żony i pyta:

Jest obiad?

Pomyślmy teraz przez chwilę, z jaką intencją mężczyzna ów wypowiada tę kwestie? Co chce w ten sposób podkreślić

Jakie są Państwa pomysły?

Tak! Najprawdopodobniej mężczyzna ów jest po prosty głodny! I właśnie informuje o tym swoją żonę!

Tymczasem żona słyszy w tym pytaniu coś zupełnie innego. Słyszy w nim… pretensję! Kończy pracę wcześniej i zazwyczaj robi obiad, ale co to ma być do jasnej ciasnej, ona też ostro zasuwa w pracy, ona też przeżywa stresy i właśnie dziś miała bardzo stresujący dzień i….

A ty myślisz że ja nie mam co robić, tylko gotować ci obiadki? – wybucha niespodziewanie – Wiesz jaka zmęczona potrafię być po pracy? Wiesz w ogóle ile rzeczy robię w tym domu? A ty?  Czy ty w ogóle coś robisz? Mało ci, że nic nie robisz, to jeszcze chciałbyś pod nos obiad dostać? A co to, restauracja?

Mąż jest kompletnie zaskoczony. Zadzwonił, by zapytać, czy jest obiad, bo jest piekielnie głodny i jak coś mógłby po drodze kupić pieczonego kurczaka albo pizzę…. Właśnie chciał to małżonce powiedzieć….

Potem nadchodzą ciche dni i w rezultacie żadne z nich nie dowie się o co temu drugiemu wówczas chodziło.

Jak ta sytuacja wpisuje się w model czworga uszu autorstwa von Thuna?

Otóż mąż zadał żonie pytanie na poziomie rzeczowym: po prostu chciał wiedzieć, czy żona zrobiła obiad, bo był głodny i w sytuacji, gdyby żona na to rzeczowe pytanie odpowiedziała również rzeczowo: „Nie, dziś nie ma obiadu” – odpowiedziałaby również na poziomie rzeczowym np.: „Okay, to po drodze kupię pizzę”. Żona powiedziałaby „Świetny pomysł”. Wszyscy są szczęśliwi i za chwilę będą również najedzeni. Tak wyglądałaby rozmowa na poziomie tzw. ucha rzeczowego wg modelu von Thuna.

Ucho rzeczowe słyszy słowa innych ludzi takimi jakie są, bez podtekstów. Wyłapuje konkretne informacje i konkretnie odpowiada. Na pytanie odpowiada zgodnie ze stanem rzeczy. To styl komunikacji, który przynajmniej z założenia eliminuje potencjalne konflikty: mówimy o tym co jest, co chcemy żeby było, czego nie chcemy, prosimy kogoś o coś, mówimy, co ma zrobić – nie każemy mu się domyślać.

Ucho apelowe

Kiedy jednak na to samo pytanie „Czy jest obiad” żona odpowie „Dziś się nie wyrobiłam, wróciłam później z pracy i nie zdążyłam nic ugotować” to to już nie będzie odpowiedź na poziomie ucha rzeczowego, lecz tzw. ucha apelowego wg modelu von Thuna.

Dlaczego apelowego? Zauważyli Państwo zapewne, że żona zaczęła się tłumaczyć. Tłumaczenie nie jest już odpowiedzią z poziomu ucha rzeczowego, lecz właśnie apelowego; żona usłyszała w pytaniu męża apel brzmiący mniej więcej: „Ugotuj mi obiad” albo „Chcę, żebyś ugotowała mi obiad”.

O ile komunikacja na poziomie ucha rzeczowego cechuje głównie mężczyzn, o tyle wrażliwość na cudze prośby – również te niewypowiedziane wprost! – czyli rozwinięte ucho apelowe to domena kobiet. Jest to głównie efekt socjalizacji: dziewczynki od małego uczy się wrażliwości na innych, gotowości do niesienia pomocy, bycia uczynną etc. Jest to oczywiście bardzo piękne (a najpiękniejsze byłoby, gdyby taki sam model wrażliwości na potrzeby innych wpajano również  w procesie socjalizacji chłopcom, jednak tu model wychowania jest zgoła inny). Nie jest jednak wcale pożądane, by wychowana w kulcie bycia pomocną i uczynną dziewczynka jako dorosła kobieta czuła się zobligowana nieustająco oferować innym swoją pomoc i w każdym zdaniu – wypowiedzianym również na poziomie rzeczowym – słyszała ukryte prośby, które czuła się w obowiązku natychmiast spełnić. To prosta droga do zostania Matką Polką Cierpiętnicą, która tak się dla wszystkich poświęca, tyle robi, a ludzie są tacy niewdzięczni….

Znacie Państwo przykłady takich osób? Z pewnością.

Ucho ujawniania siebie

Żona może odpowiedzieć również w jeszcze inny sposób:

Och, kochanie, jesteś bardzo głodny? Pewnie miałeś dziś wyczerpujący dzień. W sumie ja też.

Jest to przykład tzw. ucha ujawniania siebie zwanego też terapeutycznym.

Ucho ujawniania siebie odczytuje w wypowiedzianych komunikatach informacji o nastroju, samopoczuciu rozmówcy, wnioskuje o jego stanie ducha i ciała. Gdyby teraz mąż również przeszedł na słuchanie uchem ujawniania sienie i komunikację w jego stylu powiedziałby: „Słyszę że jesteś zmęczona, mnie też nie chce się stać przy garach”.

Po tej wymianie informacji ujawniających stan samopoczucia rozmówcy oraz własny, nadchodzi czas na decyzję, która również może być wypowiedziana na różnych poziomach:To czy mógłbyś kupić po drodze pizzę? – zapyta żona na poziomie rzeczowym.

Ale może też powiedzieć dalej z pozycji ucha ujawniania siebie:

– A ty nie masz ochoty na pizzę? Bo ja mam ogromną!

– O tak! Sama wiesz, że tak jak ty uwielbiam pizzę! – odpowie mąż.

I tak mogą sobie rozmawiać do momentu, gdy któreś z nich nie przejdzie na poziom ucha apelowego i nie odpowie:

– Dobrze, to ja zamówię pizzę

Albo gdy któreś z nich przejdzie w końcu na komunikację rzeczową i powie:

– To czy możesz zamówić pizzę?

Ucho relacyjne – drażliwe

Najgorszą jednak sytuacją w rozmowach międzyludzkich jest jednak taka, kiedy operujemy uchem relacyjnym zwanym też uchem drażliwym. Mając rozwinięte ucho drażliwe słyszymy w komunikatach innych ludzi informacje nt. ich stosunku do nas – w domniemaniu o charakterze negatywnym.

Żona mająca nastrojone w danym momencie (np. z powodu przemęczenia) ucho drażliwe usłyszy w pytaniu męża informację, że ona nie jest dla niego ważna, nie obchodzi go jak się czuje, jaki miała dzień – dla niego ważne jest tylko, żeby mu gotowała i jeszcze prała, sprzątała etc. – spirala żalu może się łatwo rozkręcić. Stąd też wybuch kobiety, jak np. przytaczany już powyżej:

–   A ty myślisz że ja nie mam co robić, tylko gotować ci obiadki? Wiesz jaka zmęczona jestem po pracy? Wiesz w ogóle ile rzeczy robię w tym domu? A ty?  Czy ty w ogóle coś robisz? Mało tego, że nic nie robisz, to jeszcze chciałbyś pod nos obiad dostać? A co to, restauracja?

Mąż może odebrać te słowa uchem drażliwym i przejść do kontrataku.

–  Co ty nie powiesz? A wiesz jak ja zasuwam? Nie masz nawet pojęcia, nie wytrzymałabyś ani jednego dnia w mojej pracy! Popłakałbyś się po pierwszym telefonie!

Jednak w Polsce, gdzie wciąż kobiety zarabiają średnio mniej od mężczyzn częstym elementem odpowiedzi z poziomu ucha drażliwego mężczyzny jest odwoływanie się do czynników ekonomicznych, a nawet odwoływanie się do elementów przemocy ekonomicznej:

–  A kto za to wszystko płaci? To ja haruję jak wół, żeby zarobić na twoje pierdoły, a tobie się nawet nie chce obiadu ugotować?

I tak rozkręca się kolejny kryzys.

Nie dopuść do kryzysu lub rozbrój go słowami w początkowej fazie!

Aby do niego nie dopuścić wystarczy w takich sytuacjach nie dopuścić do głosu swojego ucha drażliwego, tylko zastąpić je np. uchem ujawniania siebie:

– Słyszę, że jesteś mocno zmęczona. Wiem, że stanie przy garach nie jest fajne, gdy się jest zmęczonym.

A potem przejdzie na komunikację na poziomie rzeczowym:

– To co proponujesz zrobić z obiadem?

Zdanie na poziomie rzeczowym potrafi rozbroić tykającą bombę. Z poziomu szukania argumentów w kłótni nasz umysł przechodzi na szukanie odpowiedzi na zadane pytanie:

– Nie wiem. W sumie można by zamówić pizzę.

Oczywiście mężczyzna ze snów, marzeń i romansów (choć w realu też się tacy zdarzają) zamiast pytania „co proponujesz?” od razu przejdą do komunikacji na poziomie apelowym:

– Kochanie, nic nie rób, odpocznij sobie, poleż, a ja po drodze kupię pizzę! A potem jeszcze posprzątam mieszkanie i zrobię ci masaż!

Oczywiście, w życiu takie rzeczy też się zdarzają i takie deklaracje też mogą paść, jednak tęskniącym za czytającymi w myślach, a przynajmniej empatycznymi mężczyznami kobiety będą usatysfakcjonowane nawet krótkim przekazem na poziomie ucha apelowego:

– To może ja wracając kupię pizzę?

–     Jak chcesz to kup – odpowie wciąż lekko naburmuszona, ale już trochę rozbrojona. Bo on się jednak domyślił, nie odbił piłeczki ataku.

Epilog

Oczywiście, o ile domyślenie się, że żona czuje się zmęczona, nie ma ochoty stać w kuchni i w sumie należałoby sprawiedliwiej podzielić domowe obowiązki, a nie tylko wspierać się zamawianą pizzą od wielkiego dzwonu – jest w miarę łatwe, o tyle domyślenie się powodów nagłego wybuchu płaczu u żony z pierwszej historyjki już tak łatwe być nie musi zwłaszcza gdy nie przywiązujemy wagi do dat. W tej sytuacji można więc podeprzeć się odpowiedzią z zasobów komunikacji na poziomie apelowym:

–     Jestem do twojej dyspozycji!

Bo a nuż jej wcale nie chodzi o zapomnianą datę rocznicy ślubu, lecz właśnie chciałaby, by w końcu posprzątał zagracony garaż?

  •  
  •  
  •